niedziela, 16 grudnia 2012

Dlaczego Mozart?



           To nie przypadek, że kompozytorem, którego nazwisko widnieje w tytule naszego bloga, jest nie kto inny tylko Wolfgang Amadeusz Mozart. Czym więc wyróżnia się od innych?
           To właśnie Mozart doprowadził na wyżyny system, który zdobył największą popularność i trwał w muzyce klasycznej aż do XX w., natomiast muzyka rozrywkowa wciąż się na nim opiera. Jest to system dur-moll, który (w wielkim skrócie) opiera się na zależnościach między funkcjami budującymi napięcie, a tymi, które je rozładowują i następują po tych pierwszych. Nie będę się wdawać w szczegóły budowania współbrzmień, chcę tylko podkreślić, że muzyka Mozarta - do szpiku kości przesiąknięta systemem dur-moll – jest jasna, logiczna i w pewnym sensie prosta oraz często przewidywalna. Te odbierane za pomocą ucha powtarzane schematy – według sporego grona terapeutów – pomagają w doskonaleniu logicznego myślenia.
           Tę niesamowitą właściwość muzyki Mozarta wykorzystują innowacyjne środki terapeutyczne dla dyslektyków, ale dźwięki tego kompozytora także redukują stres i ułatwiają zasypianie. Powszechny jest również mit mówiący o cudownych korzyściach wynikających z podwyższonego poziomu inteligencji dzieci, których matki w czasie ciąży zasłuchiwały się w muzyce Mozarta. Na szczególna uwagę w tym względzie zasługują jego symfonie i koncerty skrzypcowe. Czy to prawda? Ciężko stwierdzić, ale jedno jest pewne – odrobina Mozarta na pewno nie zaszkodzi, dlatego na niedzielne popołudnie polecam chyba najbardziej znany utwór tego kompozytora – a więc III część XI sonaty fortepianowej, która popularnie zwana jest pod nazwą „Marsz turecki”. Dla odmiany w opracowaniu na orkiestrę.

Miłego słuchania!


niedziela, 2 grudnia 2012

Ahoj!

Tytuł bloga - „Mozart zamiast tabletki” – może brzmi trochę infantylnie, ale za to jak trafia w sedno tematyki. Już niedługo się o tym przekonacie!
 


Jesteśmy studentkami pierwszego roku oligofrenopedagogiki na Uniwersytecie Gdańskim, ale łączą nas również „pozakierunkowe” zainteresowania, a konkretniej - muzyka. Obie na którymś etapie swojego życia znalazłyśmy się w szkole muzycznej i marzy nam się, żeby połączyć te dwie pasje w pracy zawodowej w przyszłości. Blog, który zaczynamy prowadzić, jest naszym pierwszym  małym kroczkiem w tym kierunku.
 
Nie będziemy się zajmować całym ogromem terapeutycznych funkcji muzyki. Spośród tej prężnie rozwijającej się dziedziny, zgłębimy to, w jaki sposób muzyka wspomaga rozwój osób z niepełnosprawnością intelektualną oraz w jak może przyczynić się do poprawy jakości ich życia. Oprócz niezbędnych informacji teoretycznych oraz najnowszych doniesień doświadczonych muzykoterapeutów, będziemy również zwierzać się z własnych spostrzeżeń na temat funkcji muzyki w pracy z osobami z niepełnosprawnością. Od niedawna zaczęłam działalność wolontariacką w gdańskim ECEKN-ie, więc będę chciała się podzielić z Wami tym - dla mnie wciąż nowym i jak dotąd nieustannie zaskakującym - doświadczeniem. Z pewnością nasze młode bystre oczy zauważą nie jedną ciekawą zależność! :)

Dziś pożegnamy się z Wami słowami jednego z kompozytorów impresjonizmu, które – jak żadne inne – wprowadzą w klimat naszego bloga i oddadzą związek muzyki z terapią.

"Muzyka zaczyna się tam, gdzie słowo jest bezsilne. Muzyka jest stworzona dla niewyrażalnego".
Claude Debussy

Pozdrawiamy!:)